|
Blog > Komentarze do wpisu
Coming out No. X
Dzisiejszy dzien zaczął sie dla mnie koszmarnie. Wstałem o 8 i jak co rano zrobiłem sobie sniadanie, etc. Miałem iśc do pracy juz 5 dzien z rzedu, ale tak mi sie cholernie nie chciało ze z tego wszystkiego wykombinowałem ze wcisne scieme i nie pojde. i wypbraxcie sobie ze sciema przeszła, wiec postanowiłem odwiedzic mojego Koteczka, bo Pan Kotek był chory i leżał w łóżeczku wiec przyjechał Mąż "Jak sie masz Koteczku?" Ucieszyłem swoja wizyta mojego B :* Później pojechałem na spotkabnie z kolezanka ktorej dawno ale to dawno nie widziałem, wiec wybralismy sie na piwko (w sumie wypiłem 3 ale o tym bedzie troche dalej). Poszlismy do pubu i pogadalismy sobie troche, a ze znamy sie juz x lat to postanowiłem jej o sobie powiedziec. Wiec jak pomyslałem tak i zrobilem. Jak jej powiedziałem to spojrzała na mnie, usmiechneła sie i zapytała tylko czy jestem szczesliwy, a ja na to ze tak. I tym o to sposobem powiedziałem o sobie kolejnej bliskiej mi osobie :) Pózniej dołaczył do nas B. i dalej siedzielismy we 3, odprowadzilismy ja na autobus i pozegnalismy sie :) A jutro moje Kochanie pozna moja siostre. wiem ze sie On troszke stresuje ale nie ma czego bo ona bardzo chce go poznac. :) Kocham Cie B i nie dam Tobie zrobic najmniejszej krzywdy :* Twój na zawsze R :*
piątek, 12 września 2008, boyfrompoland
|
|
Pięknie napisany :)
I już troche mniej się stresuje :) Kochany Mąż :*